Jedziesz z Wrocławia do Berlina, a bezpośredni pociąg nie pasuje ci godzinowo? Od grudniowej zmiany rozkładu masz drugą drogę. W Legnicy wsiadasz w jeden z siedmiu dziennych kursów Kolei Dolnośląskich do Cottbus, a tam łapiesz jeden z pociągów DB do Berlina, odjeżdżających średnio co pół godziny. Całość zajmuje ok. 4,5 godz.
Trasa krok po kroku: z Wrocławia do Berlina z dwiema przesiadkami
- Wrocław – Legnica. Pierwszy odcinek to zwykły przejazd do Legnicy. Rozkład Kolei Dolnośląskich ma być ułożony tak, żeby z pociągu z Wrocławia dało się wygodnie przesiąść w skład jadący na zachód.
- Legnica – Cottbus. To nowe połączenie transgraniczne. Pociąg jedzie historycznym szlakiem przez Żagań i Żary w stronę granicy, a potem do Cottbus, po polsku Chociebuża. Dziennie mają kursować siedem par takich pociągów.
- Cottbus – Berlin. W Cottbus przesiadasz się do pociągu Deutsche Bahn. Do stolicy Niemiec odjeżdżają one średnio co pół godziny, więc na tym odcinku nie trzeba polować na jeden konkretny kurs.
Na mapie wygląda to na objazd, dlatego rozpisałem sobie całą trasę. Według zapowiedzi podróż z Wrocławia przez Legnicę i Chociebuż ma trwać ok. 4,5 godz.
Czy dwie przesiadki nie zjedzą czasu?
Przy dwóch przesiadkach pierwsza myśl jest taka, że to musi być wolniejsze. Tymczasem ok. 4,5 godz. to czas porównywalny z przejazdem bezpośrednimi pociągami dalekobieżnymi. Różnica polega głównie na tym, że po drodze dwa razy zmieniasz skład.
Kluczowa jest synchronizacja. Koleje Dolnośląskie zapowiadają, że godziny kursów zostaną dopasowane do przesiadek w obu węzłach: w Legnicy do pociągów z Wrocławia i do Wrocławia, w Cottbus do pociągów DB jadących do Berlina. Najbardziej elastyczny jest ostatni odcinek, bo odjazdy do Berlina są gęste. Najmniej elastyczny jest środkowy, bo siedem par dziennie to rozkład, który trzeba sprawdzić przed wyjazdem.
Moja praktyczna rada: planuj podróż od pociągu Legnica–Cottbus. To on wyznacza godzinę wyjazdu z Wrocławia, a resztę dopasujesz bez nerwów.
Dla kogo to wygodniejsza opcja niż bezpośredni pociąg
Dla mieszkańców Wrocławia to przede wszystkim alternatywa. Jeśli bezpośredni pociąg dalekobieżny nie pasuje ci godzinowo, masz drugą trasę o podobnym czasie przejazdu.
Największą różnicę odczują jednak mieszkańcy miejscowości przy samej linii. Z Legnicy, Żagania czy Żar nie trzeba już jechać najpierw do Wrocławia, żeby dostać się do Berlina. Wsiadasz na miejscu, a jedyna przesiadka czeka w Cottbus. Dla Łużyc i województwa lubuskiego to realne wzmocnienie kolei w regionie, a Legnica staje się węzłem łączącym Dolny Śląsk, Lubuskie i wschodnie Niemcy.
Na odcinku Legnica–Żary mają dodatkowo kursować jeszcze dwie pary pociągów. Kto jeździ tylko po polskiej stronie tej linii, ma więc do wyboru więcej kursów niż same połączenia do Niemiec.
Czym pojedziesz przez granicę
Linia nie jest w całości zelektryfikowana, dlatego obsłużą ją pociągi spalinowe z dopuszczeniem do jazdy po niemieckiej sieci. Koleje Dolnośląskie planują wynająć od Deutsche Bahn jednostki VT646. To składy znane już z połączeń transgranicznych w tym rejonie, więc nie są tu nowością.
Połączenie powstaje dzięki współpracy samorządów województwa dolnośląskiego i lubuskiego oraz Brandenburgii, a każdy z partnerów finansuje przewozy na swoim terenie. Dla pasażera liczy się efekt: jeden pociąg z Legnicy dowozi go przez granicę aż do Cottbus, skąd do Berlina zostaje już tylko krótka przesiadka.